Ustawienia systemowe – co pokazują, czego uczą i jak mogą Cię uwolnić?

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o ustawieniach systemowych, pomyślałam:
„Co to za metoda? O co tutaj chodzi…”
I coś we mnie drgnęło.
Bo intuicja już wiedziała, że to jest narzędzie, które sięga głębiej niż słowa, terapie i rozumienie.

Czym są ustawienia systemowe według Berta Hellingera?
To metoda pracy, która pozwala zajrzeć pod powierzchnię – do miejsca, gdzie działają niewidzialne więzi rodzinne, lojalności, traumy i przekonania, które nie są nawet „nasze”.
Hellinger mówił, że jesteśmy częścią większego systemu – rodziny, rodu – i że to, co nie zostało uznane, przeżyte i ukończone w poprzednich pokoleniach, żyje nadal… w nas.
Dziecko, nieświadomie, może:
nosić los swojego ojca lub dziadka,
próbować „uratować” mamę swoim cierpieniem,
karać siebie za los siostry, która odeszła.
Nie dlatego, że jest słabe.
Ale dlatego, że dziecko kocha lojalnie – nawet jeśli ta lojalność prowadzi do bólu.

Co pokazują ustawienia?
Ustawienia systemowe – prowadzone w grupie lub indywidualnie – odtwarzają obraz pola rodzinnego.
Osoby uczestniczące (lub figury w indywidualnej sesji) reprezentują członków rodziny – nawet tych, których nie znamy.
I nagle…
Ciało zaczyna odczuwać emocje nie swoje.
Ręce składają się w geście, który jest znajomy – ale nie wiadomo skąd.
Pojawia się cisza… a w niej prawda, która nie była wypowiedziana przez pokolenia.
To, co było zatrzymane, rusza.
To, co było wykluczone, zostaje zaproszone z powrotem do kręgu.
To, co było niewyrażone, zostaje uznane i przyjęte.

A potem?
Czasem płacz. Czasem ulga. Czasem szok – bo nagle widzisz, że to nie był „Twój problem”.
Czasem zmienia się coś w polu:
mama przestaje dzwonić z lękiem,
dziecko lepiej śpi,
kończy się relacja, która od dawna bolała,
pojawia się praca albo… spokój.
Nie dlatego, że „czary”,
ale dlatego, że przywrócony został porządek miłości.

Dla kogo są ustawienia?
Dla każdego, kto czuje, że:
coś go blokuje, ale nie wie co,
powtarza te same historie, choć nie chce,
czuje się nie na swoim miejscu,
ma trudne relacje z rodzicami, partnerem, dzieckiem,
doświadcza chorób, które „nie mają wyjaśnienia”…
Nie trzeba wiedzieć wszystkiego.
Wystarczy gotowość do spojrzenia z szerszej perspektywy.
Do powiedzenia: „Może to nie jest tylko moje. Może to czas, by puścić…”

Na koniec…
Hellinger nie stworzył tej metody jako „techniki”.
To droga widzenia miłości tam, gdzie wydaje się, że jej nie było.
To przestrzeń, gdzie ofiara przestaje być ofiarą, a winny może zostać przyjęty z godnością.
W ustawieniach nie chodzi o to, żeby „zrozumieć” – chodzi o to, żeby uznać.
Z szacunkiem. W ciszy. W pokłonie.
I z miłością.
Jeśli czujesz, że Twoje serce woła o coś więcej – być może to właśnie ta droga.
Z miłością,
Kasia 🌀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *